Ściągnęłam z szafy czerwoną walizkę i zaczęłam wrzucać do niej ciuchy. Wakacje mijają, więc czas znowu wyruszyć w drogę. To już czwarty rok… A ja coraz mniej czuję się studentką. Imprezy jeszcze mniej mnie kręcą, zajęcia nużą, a praktyki wydają się mało atrakcyjne i pozbawione perspektywy późniejszego zatrudnienia. A każdy w moim wieku myśli już o pracy. Świat kusi podróżami, wygodnym życiem i pięknymi przedmiotami, na które, błahostka!, wystarczy tylko zarobić. Studia wybrałam mało pragmatycznie. Historia sztuki to jak czytanie poezji w altance. Miłe zajęcie, ale… jako hobby, a nie praca. Ale informatyka mnie nie kręci, ekonomia tym bardziej… Skończę pewnie jako urzędnik państwowy bezczelnie wykorzystując znajomości rodziców. O nie!!! Tylko nie to! Malina uzyskaj dyplom, a potem się zobaczy! – powiedziałam na głos i zaczęłam robić listę rzeczy, które chciałabym wziąć do Średniego Miasta. Do domu przyjeżdżam średnio raz w miesiącu, żeby uzupełnić organizm troską rodziców i ich domową, pożywną kuchnią. Odkąd widujemy się tak rzadko nasze relacje są wprost rewelacyjne. Chyba po to są studia, żeby wyprostować więzi rodzinne. A zdobyta wiedza to tylko miły skutek uboczny.

Epizod 39

2 myślą nad “Epizod 38

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *