– Co ty robisz?! – próbowałam wyślizgnąć się z jego objęć. – Przecież oni słyszą to nasze „mlaskanie”.

– Daj spokój… – wymruczał Konstanty ignorując moje słowa.

– Obrażasz się, że nie wiedziałam o twoich urodzinach, a potem wykorzystujesz sytuację, żeby mnie zbałamucić? Hipokryta!

– Po prostu daję ci szansę na rehabilitację.

– Migdaleniem się w łazience? – prychnęłam.

– Nie kłam, że ci tego nie brakowało…

– Musimy stąd wyjść – wyrwałam się z jego objęć i poszłam z powrotem do pokoju z jego pokręconą rodzinką.

– Szminka ci się rozmazała – ze śmiechem powiedziała Klementyna.

– Szminka?! – zapytałam odruchowo przykrywając usta dłonią. –Ale ja nie mam szminki – opowiedziałam jej po chwili. Co za złośliwe stworzenie!Z pewnością nie zostaniemy przyjaciółkami. Miałam ochotę i jej trochę dogryźć,ale byłam sama na obcym terenie, co nie dodawało mi animuszu i od razu skazywało mnie na przegraną pozycję.

– Konstanty mówił nam, że musicie o czymś porozmawiać, więc zaraz idziemy w do kina – powiedziała Profesor Lepka Rączka dziwnie się do mnie uśmiechając.

– Porozmawiać? – wolno zapytałam, nie bardzo wiedząc o co chodzi. I wtedy znowu sobie pomyślałam o zaręczynach. Chce zostać ze mną sam na sam i przenieść nasz związek na inny poziom.

– Dobrych rozmów nigdy dość – odpowiedziałam rumieniąc się.

Pół godziny później zostałam z Konstantym sama w jego rodzinnym mieszkaniu. Nie chciał rozmawiać. Chciał się kochać. Obojętnie w którym kącie, obojętnie jak, byleby tylko zaspokoić swój pociąg. Trochę mnie to rozbawiło, bo pierwszy raz widziałam go w sytuacji, w której naprawdę, NAPRAWDĘ mu na czymś zależało.

– A ja myślałam, że chcesz mi się oświadczyć… – powiedziałam po wszystkim kiedy rozanieleni leżeliśmy na jego kanapie.

– Oświadczyć?!?!?! Nie bądź śmieszna. Po moim trupie Malina!

Epizod 133

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *