Wpadłam w jakiś dół. Głęboki tak bardzo, że żaden, nawet najwęższy promień światła nie może się do mnie przecisnąć. Zimno tu, samotnie i źle. Tylko cisza jakaś kojąca, jakby na siłę całą mnie próbowała wyłączyć z życia. Nie wiem czy to przez wieczny rozgardiasz w mieszkaniu, przeżycia moich psiapsiółek czy kłótnie z Konstantym. Rok się…Kontynuuj Czytanie „Epizod 124”

Jeszcze nigdy nie rozmawiałam prawie cztery godziny przez telefon. Tyle trwała ożywiona dyskusja z Konstantym. Próbowałam dociec dlaczego tak źle myśli o życiu w ogóle, skoro jeszcze parę godzin wcześniej pisał do mnie miłe smsy pełne zachwytów nad łączącą nas relacją. Nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich polityczno-religjno-ekonomiczno-społecznych argumentów, bo przez całą rozmowę spinałam się…Kontynuuj Czytanie „Epizod 123”

Wracałam z zajęć jak na skrzydłach, bo dzisiaj kończę szybciej co oznacza, że przez parę godzi będę sama w mieszkaniu. A to naprawdę uwielbiam. Słyszę wtedy jedynie skrzypienie starej podłogi i mruczenie Barnaby. Ale drzwi do mieszkania były otwarte, a w środku krzątała się Magda. – Hej, już w domu? Zawsze to ja kończyłam pierwsza…Kontynuuj Czytanie „Epizod 122”

– Czy powinnam cieszyć się swoim szczęściem kiedy dwie moje przyjaciółki cierpią? – szepnęłam spod kołdry do Aśki. – Daj spokój Malina – odpowiedziała lekko poirytowana. – Nie chce ci się rozmawiać? – Możemy porozmawiać, ale czy na pewno teraz? – Chyba każda chwila jest dobra… – Wydaje mi się, że powinnaś się cieszyć, że…Kontynuuj Czytanie „Epizod 121”

Dziewczyny nie przestawały ciągnąć mnie za język. Były ciekawskie aż do bólu. Mojego bólu brzucha, bo na jakiekolwiek wspomnienie ostatniej nocy czułam charakterystyczny ścisk żołądka. Istna mieszanina emocji plącząca mi wnętrzności. Ostatecznie jakoś się wymigałam mówiąc im tylko, że było bosko. Były autentycznie rozczarowane, bo liczyły na pikantne szczegóły. Nie licząc zawsze markotnej i złośliwej…Kontynuuj Czytanie „Epizod 120”

Do mieszkania wróciłam jak na skrzydłach, a wypieki na twarzy były wyraźnym znakiem szczęścia. Jak tylko weszłam Hanka krzyknęła: – Dziewczyny! Szybko!!! Malina się bzyknęła! Ula, Magda, Asia i Laura dołączyły do Hanki i stanąwszy mi na drodze z założonymi na piersiach rękami zaczęły mi się przyglądać. – O co wam chodzi? – zapytałam lekko…Kontynuuj Czytanie „Epizod 119”

Całą minutę zastawiałam się co zrobić i oczywiście pobiegłam za nią. – Matylda… przepraszam – przytuliłyśmy się jak w jakimś kiepskim filmie. – Musimy być silne i zsolidaryzowane, wtedy nie damy się żadnym łobuzom. Zrób sobie wagary i jedź ze mną do Średniego Miasta, poznasz moje nowe współlokatorki… – Nie, dzięki. Może za tydzień przyjadę….Kontynuuj Czytanie „Epizod 118”

Życie nie jest sprawiedliwe. Siedzę w pociągu do domu, w ramię płacze mi moja przyjaciółka. A ja nawet nie śmiem wspominać cudowności dotyku Ukochanego i jego mydlanych piruetów zakończonych spółkowaniem, na myśl którego cała zaczynam się pocić. Mama miała rację, jedna impreza może odmienić całe życie… Epizod 117

Między wyobrażeniem, a rzeczywistością zawsze jest jakaś szczelina. Nieregularna i kręta wije się albo rozszerza według sobie tylko znanego scenariusza. Bo zawsze, ZAWSZE, życie zaskakuje bardziej niż najlepsza nawet literatura piękna. Miałam w głowie siedemdziesiąt scenariuszy swojego seksu z Konstantym. Uwzględniałam jego osobowość, brak doświadczenia, swoje obawy i potrzeby. Wyobrażałam sobie różne wnętrza, pory roku,…Kontynuuj Czytanie „Epizod 115”